Mawia się, że w życiu pewne są tylko dwie rzeczy – śmierć i podatki. Osobiście dodałbym do tego jeszcze fakt, iż w pewnym jego momencie podejmiemy jakże brzemienną w skutkach decyzję o przejściu na dietę. Powody mogą być różne – troska o własne zdrowie, nadchodzący wielkimi krokami sezon plażowy, czy też chęć zmierzenia się z własnym ja i przetestowanie swojej silnej woli. Niezależnie od przyczyny, niemal zawsze wiąże się to z różnego rodzaju wyrzeczeniami. Ale jak już zauważyli starożytni, a dokładnie Demokryt, „życie bez radości jest jak podróż bez gospody” – a kimże jesteśmy, by spierać się z wielkimi filozofami…

Czy warto pić wino na diecie?

Wino pić warto zawsze – oczywiście w rozsądnych ilościach. Istnieją nowoczesne teorie promujące butelkę tegoż trunku dziennie jako ilość absolutnie bezpieczną, wręcz wskazaną; aczkolwiek pozostańmy przy bardziej klasycznych wyliczeniach mówiących o jednym do dwóch kieliszków na dobę jako tych zbawiennie wpływających na nasze zdrowie. Powszechnie faworyzuje się w tej materii wina czerwone, których sekret tkwi w skórkach, a konkretnie występujących w nich polifenolach, które okazują się być w bardzo dobrej komitywie z naszym sercem. Z kolei orędownicy białego wina mogą być spokojni o swoje płuca, gdyż obecne w nim przeciwutleniacze wspomagają wydolność tego organu. O konkretnych „winnych” dietach – za chwilę.

Kalorie wina a rodzaj trunku.

Tak, niestety wino ma kalorie. Odwieczny spór białe vs czerwone (minuta ciszy dla rose… schodzi w tej kwestii na drugi plan). W tym szlachetnym napoju owe znienawidzone przez wszystkich niczym Skyler White kalorie pochodzą z dwóch źródeł: węglowodanów zawartych w cukrze resztkowym oraz alkoholu. Każdy gram „węgli” dostarcza nam 4 kalorii, natomiast taka sama ilość alkoholu etylowego jest odpowiedzialna za kolejne 7. Obrazując: o ile aperitif w postaci szampana brut nature będzie nasz kosztował około 100 kcal, to już kieliszek ulubionego Tokaju Aszu do deseru może podwoić tę wartość.

Czy wino może pozytywnie wpłynąć na odchudzanie?

Jak najbardziej, i nie chodzi tutaj o niemożność przyjęcia jakiegokolwiek pokarmu na drugi dzień po degustacji u importera ze szczególnie bogatym portfolio. Głównym bohaterem tego akapitu jest resweratrol, polifenol należący do grupy flawonoidów. Aktywuje on białko z rodziny sirtuin, które obniża apetyt, a także przyśpiesza rozpad komórek tłuszczowych. Jakby tego było mało, pomaga również oczyścić nasz organizm z toksyn, który zyskuje dodatkową energię, co z kolei przekłada się na większą aktywność fizyczną. Występuje on jednak wyłącznie w winach czerwonych.

W jakich dietach szczególnie polecane jest wino?

W dietach cud, powiedzieliby złośliwi; otóż nie, odpowiedziałby Tadeusz Sznuk. Pierwszą przyjazną winu dietą (rozumianą bardziej jako styl żywienia) jest dieta śródziemnomorska. Oparta m.in. na owocach (morza i tych klasycznych), warzywach i orzechach jest uboga w węgle i tłuszcze, co pozwala na zdecydowanie większy udział wina. Kolejną jest dieta przeciwzapalna, w której istotną rolę grają produkty o silnym potencjale przeciwutleniającym, a wśród nich obecne w czerwonym winie polifenole. Cierpiący na celiakie, bądź też osoby unikające glutenu z wyboru również mogą spać (pić?) spokojnie, gdyż wina w przeważającej większości są tegoż pozbawione. Kolejna z diet – ketogeniczna – opiera się na maksymalnym ograniczeniu węglowodanów. Tak więc wybierając wina (piwa czy koktajle odpadają w przedbiegach) pozbawione ich źródła (a więc maksymalnie wytrawne), nie zaburzymy jej przebiegu. Last but no least, chyba najbardziej oryginalna w tym zestawieniu dieta Weight Watcher’s. W dużym skrócie polega ona na liczeniu przydzielonych poszczególnym produktom spożywczym punktów, których to winu została przydzielona bardzo umiarkowana ilość.

Czy są jakieś wady picia wina na diecie?

Ponadprogramowe ilości wina na diecie szkodzą nie tylko w sposób bezpośredni poprzez zawarte w nim kalorie. Alkohol aktywuje podwzgórze i ciało migdałowate, czyli części mózgu odpowiedzialne za emocje, temperaturę ciała, libido oraz głód - teraz już wiecie skąd aperitif na koszt firmy w restauracjach. Kieliszek wina relaksuje, ale też rozleniwia, warto więc również pamiętać o spożywaniu go po planowanych aktywnościach fizycznych ;)

Jak widać, umiarkowane spożycie wina nie tylko nie szkodzi, ale również w wielu przypadkach pozytywnie wpływa na wiele dietetycznych płaszczyzn. Trzeba natomiast pamiętać, że metabolizm każdego człowieka jest kwestią indywidualną i przed rozpoczęciem poważnej diety należy skonsultować się z lekarzem lub specjalistą.